Od tej pory rozdziały będą dłuższe niż zwykle.!
Powód? Czytelnicy narzekają, że były za krótkie...
xD
Polecam !
www.Smierciozerczyni.mylog.pl
***
There's a song that's inside of my soul
It's the one that I've tried to write over and over again
I'm awake and in the infinite cold
But you sing to me over and over and over again...
Brązowowłosa wciąż nie mogła uwierzyć,
co wyrabia od kilku dni. Nie dość, że
oszukuje swojego najlepszego przyjaciela,
to na dodatek pokazała Draconowi, że go nigdy nie kochała.
Każdego dnia chodziła zmartwiona, unikając Harry'ego.
On jednak mimo tego wszystkiego nadal przy niej był i ją wspierał.
Tego dnia nie wytrzymała i postanowiła powiedzieć mu całą
i szczerą prawdę. Musiała to zrobić. To było silniejsze od niej samej.
-Wybacz, nie mogę!-wyszeptała wyrywając się z jego objęcia.
-Co się dzieje? Dlaczego?-spytał i niepewnym krokiem
zbliżył się do niej. Milczała dłuższą chwilę. Zacisnęła pięść
i odwróciła się w jego stronę... Spojrzała w jego oczy.
-Bo...ja...Harry! Ja Cie nie kocham! Ciągle jest ktoś inny!
I z nim mnie coś łączyło! To... Draco! Draco Malfoy!-wykrztusiła
z siebie. W końcu jej ulżyło i nie mogła uwierzyć w to, że
udało jej się. Chłopak opuścił pokój wspólny kopiąc w
najbliższą szafkę, aż wazon zbił się. Już go nie było.
Wyszedł bardzo zdenerwowany. A ona miała wielkie
wyrzuty sumienia... I co jej to dało? Nie dość, że
straciła Harry'ego, to i tak nie będzie z Draco...
Co ona sobie myślała?! Że jeśli powie mu prawdę,
to jej ukochany przybiegnie do niej i z nią znowu będzie?
Westchnęła. Skuliła się na fotelu i wpatrywała się w iskry
z kominka. Nie wiedziała, czy ma się cieszyć, czy płakać.
Mimo tego wszystkiego po jej bladym policzku spłynęła
jedna łza... Czuła się podle. Zadała sobie tylko jedno
pytanie... Dlaczego ten rok jest dla niej taki trudny?
Same nieszczęścia, ból, cierpienie... Wstała i poszła
do swojego pokoju. Wzięła kartkę papieru i pióro. Zaczęła pisać...
'' Dlaczego mi to robisz?
Czy ... w czymś zawiniłam? Powiedz...
Zerwałam z Harry'm. Ale i tak nic do
niego nie czułam. Nie kochałam go...
Zrobiłam Ci na złość, bo Ty masz tą
Katie Bell. Nie rozumiem jak to się stało?
Proszę, spotkaj się ze mną, porozmawiajmy.
Draco! Przecież wiesz, że Cie kocham!
Proszę... Odpisz chociaż na ten list...
Hermiona G. ''
Podała kopertę sowie, która odleciała do adresata. Odpowiedzi
jednak dotąd nie dostała. Po kilku minutach ptak wrócił.
Hermiona wzięła list i otworzyła. Zaczęła uważnie czytać.
''To nie Twoja wina. Nie mogę Ci
tego powiedzieć, dlaczego to wszystko
tak się potoczyło. Jednak najlepiej będzie
dla nas, jak zrobimy sobie długą przerwę.
Nie mam ochoty się z Tobą widywać...
Muszę o Tobie zapomnieć, więc dlatego
u moim boku widziałaś Bell. Powiem Ci
jedynie, że zamieszany jest w to Voldemort.
Zrób coś dla mnie-nie wtykaj nosa w nieswoje
sprawy i nie próbuj dowiadywać się o co konkretnie
chodzi. To tyle. Nie odpiszę więcej na nic.
Draco. ''
Dziewczyna zdziwiła się. Co do tego ma Voldemort?
Chciała się dowiedzieć, ale nie mogła. Musi mu tobiecać.
Odpisała mu ostatni raz, po czym wyszła z dormitorium.
''Obiecuję Ci to. Nie będę się wtrącać.
Jak sobie chcesz... Rozumiem wszystko.
Jakoś sobie poradzę sama.
Hermiona. ''
***
Kilka dni później wszyscy przygotowywali się do
balu sylwestrowego, który miał odbyć się nazajutrz.
Większość osób już znalazło partnerów i partnerki.
Jednak brązowowłosa nie została jeszcze zaproszona.
Wiedziała jedynie, że Draco idzie z Katie, Harry z Ginny,
Nicol z Nevill'em... A ona sama... Tego dnia siedziała
w pokoju rozmyślając nad wszystkim, co dotąd jej się
przydarzyło. Musiała teraz wszystko podsumować...
Odetchnęła wiedząc, że dziś o północy ten cały koszmar
się skończy i rozpocznie się zupełnie coś innego.
Miała nadzieję, żeby nadchodzący rok przyniesie w
jej życiu wiele radości, szczęścia... Nie wierzyła, że
ktoś zdąrzy przed jutrzejszym balem ją zaprosić.
Wyszła z pokoju zderzając się przypadkowo z
jakomś Ślizgonką. To była... Bell.
-Uważaj jak chodzisz. Co, zazdrość Cię ściska, bo
Draco mnie woli? Och, on zwraca uwagę na prawdziwe
dziewczyny, a nie. Och, dobrze o tym wiesz i...-paplała.
Hermiona miała dość tej jej całej gadaniny.
-JĘZLEP!*-krzyknęła wymachując przed nią różdżką.
Postanowiła jeszcze uciszyć jej jęki i wycie.
-SILENCIO!*-wypowiedziała i zaśmiała się.-Myślisz,
że mnie to interesuje? Pff! Idź się lecz i nie podniecaj
się tak tym, że z nim chodzisz. Kto wie, może niedługo
znajdzie sobie inną na Twoje miejsce.-dokończyła i
wyszła z dormitorium ciągle śmiejąc się pod nosem.
***
W tym samym czasie bezradna Katie próbowała
uwolnić się z dwóch rzuconych na nią zaklęć.
Myślała tylko o jednym, o przygotowanej przez
nią zemście. Planowała zrobić to już dawno, ale
z czasem zaczęła rezygnować. Teraz wiedziała, że
to dobry pomysł. Odczarowała się i znów mogła mówić.
Pobiegła po swoje koleżanki, na które natknęła się
w Zakazanej Toalecie, gdzie dręczyły Jęczącą Martę.
-Chodźcie, natychmiast! Jesteście mi potrzebne!
Posłusznie podeszła do niej grupka trzech dziewczyn.
-Pamiętacie mój dawny plan na Granger? Tak? To teraz
słuchajcie, wykorzystamy go jeszcze dziś...! Ale musi być
zupełnie sama, by nikt nas nie nakrył...-tłumaczyła.
-A może upokorzymy ją przy wszystkich?-zaproponowała
jakaś blondyna.-Będzie jeszcze zabawniej, hę?
-Świetny pomysł, Perty.-odparła Katie uśmiechając się.
***
Brązowowłosa siedziała w bibliotece obok Nicol.
Czytały identyczne podręczniki. Szykowały się do
dzisiejszego egzaminu, który miał podsumować
ich cały rok nauki. Skupione analizowały rozdziały i definicje.
-Czuje się przygotowana,a Ty?-spytała Hermiona.
-Ja też. Chodźmy na obiad.-odpowiedziała druga
wstając od stołu. Razem wybrały się do Wielkiej
Sali, gdzie najadły się do syta, po czym obie poszły
odwiedzić Hagrida, który zaprosił je na ciasto.
***
JĘZLEP - zlepia język z podniebieniem ofiary.
SILENCIO - zaklęcie uciszające, które odbiera
głos temu, na kogo zostało rzucone.