***
Ślizgon nie wytrzymywał. Chciał uderzyć nauczyciela.
-Czarny Pan nie życzy sobie, abyś zadawał
się z tą szlamą.-wyszeptał starszy człowiek
przyglądając się uczniowi. Byli w jego gabinecie.
Rozmawiali nie na temat kolejnej lekcji Obrony
Przed Czarną Magią. Dotyczyło to czegoś, o
czym wiedzieli tylko Śmierciożercy.
-Co on ma do tego z kim się zadaje.-parsknął.
-Jak śmiesz!-Snape walnął pięścią o stół.-Nie kpij
z Niego. Jeśli mówi, że masz tak zrobić, to
słuchasz go i wykonujesz każde jego polecenie,
zrozumiałeś? Draco! Śmierciożercy nie zadają się
z takimi, co też dotyczy tej Granger.
Milczał. Nie wiedział, co ma powiedzieć.
Skoro brązowowłosa nie chciała go widzieć,
nie układało się między nimi chociaż ją
kocha dalej, zrobi to. Chce tego...
-Niech Wam będzie.-wyszeptał wstając.
Chciał już wyjść, lecz usłyszał jeszcze coś
gorszego za plecami.
-Jeśli nie posłuchasz tego, co Ci przekazałem,
Czarny Pan nakazał mi Ciebie zabić za
nieposłuszeństwo.-zaśmiał się.
Chłopak opuścił pomieszczenie
trzaskając za sobą drzwiami.
***
Miała wielkie wyrzuty sumienia...
Wciąż nie mogła uwierzyć jak podle
potraktowała swojego ukochanego.
Chciała go jak najszybciej przeprosić.
Nie wiedziała tylko od czego ma
zacząć. Westchnęła. Siedząc
na parapecie wpatrywała się
w okno, za którym widniało
kilka drzew zasypanych śniegiem.
Po głowie kłębiła jej się masa pytań,
a w szczególności jedno- Dlaczego
Gregory jej pomógł, a jego brat to ukrywał?
Wstała i opuściła dormitorium. Chciała znaleźć
Dracona. Nigdzie go nie było. Nawet w pokoju
chłopców. Spytała pierwszą lepszą osobę.
-Co? TY go szukasz? Chyba śnisz. I tak nie
będzie chciał Cię widzieć. Jest ze swoją dziewczyną.
-Co? Słucham? Jak to...Nie kłam mnie!
-Nie wierzysz? Idź do ogrodu, to się przekonasz.
Nie mam czasu. Wybacz... Narazie.
Hermiona wybiegła ze szkoły. I faktycznie,
na jednej z ławek siedział ON i... Katie Bell.
Gdy tylko ją zauważył, pocałował czarnowłosą.
Wstali łapiąc się za ręce i poszli w stronę jeziora.
-Nie, to przecież niemożliwe...-myślała Hermi.
Szykowała zemstę. Nie chciała tego tak zostawić.
-Niech on też czuje się zazdrosny!-wyszeptała.
Wróciła do pokoju i wyjęła kartkę i zaczęła pisać.
''Harry, proszę przyjedź do Hogwartu, z Ronem.
Tak bardzo się za wami stęskniłam. Czekam.
Hermiona. ''
Podała kopertę sowie, która po chwili odleciała.
Po kilku minutach wróciła z odpowiedzią. Dziewczyna
otworzyła pergamin i zaczęła czytać.
''Świetnie się składa, bo my już jesteśmy
w pociągu i za jakomś godzinę będziemy na
miejscu. Spotkamy się w pokoju wspólnym.
Z pozdrowieniami, Harry. ''
Na jej bladej twarzy pojawił się uśmiech.
Nie mogła się już doczekać ich powrotu...
***
-I znowu o niej myślisz.-parsknęła Katie
przygladając się swojemu chłopakowi.
-Wcale nie!-skłamał... Tak bardzo kochał
brązowowłosą, ale nie mógł z nią przebywać.
Nie chciał umrzeć. Życzył to Voldemort'owi.
Miał dość tego całego Czarnego Pana. Nie
chciał już być śmierciożercą. Chciał się tego
wyrzec. Jak najszybciej. Bo... chciał być z
jedyną osobą, na której mu zależy...
Z Hermioną... Westchnął i objął Bell w
pasie uśmiechając się.-No nie bądź już
taka zazdrosna, dobrze? No.
Ich wargi spotkały się w namiętnym
pocałunku, co ją zachwyciło. Była w
siódmym niebie. Od dawna o tym marzyła.
***
Trójka przyjaciół siedziała w jednej kabinie.
-Harry? Ej, Harry? Halo?!-Ginny uderzyła go lekko
w ramię, gdy ten myślał o niebieskich migdałach.
-Co?-ocknął się.-Ała, to bolało... Co się dzieje?
-Zaraz będziemy. O czym Ty tak myślałeś?
-A tak sobie... O niczym.-wyszeptał.
Chciał zobaczyć się z Hermioną. Zdziwił się
jej listem. Po chwili pociąg zatrzymał się.
Wszyscy uczniowie opuścili swoje wagony.
Ron z siostrą u kumplem poszli do
dormitorium. Rozpakowali swoje rzeczy.
Rodzeństwo zeszło na obiad. Harry został
i czekał na brązowowłosą, która po jakimś
czasie się pojawiła uśmiechając się na jego
widok. Przytulili się. Zaproponowała przejść
się do ogrodu. Miała dobry plan...
***
Jego uwagę przyciągnęła Granger z Potter'em.
Szli obok siebie śmiejąc się i rozmawiajac.
Usiedli na ławce przyglądając się sobie.
Po chwili Hermiona przyciągnęła go do
siebie. Spojrzała mu w oczy i pocałowała.
-A to za co?-wyszeptał zdziwiony.
-Ciii...cho. Nic nie mów.-odparła.
Po chwili ich wargi znowu się spotkały.
Tym razem na dłużej. Ślizgon nie wytrzymał.
Oderwał się od Katie i ruszył wściekły w ich
stronę. Rzucił im złe spojrzenie, po czym
rzucił się na Harry'ego. Zaczeli się bić.
Brązowowłosa z Katie oddzielili ich od siebie.
-Co Cie napadło, Malfoy?!-krzyknęła i pomogła
wstać przyjacielowi.-Zdurniałeś, czy co?!
On nie odpowiedział. Przyjrzał jej się tajemniczo.
-Dlaczego to zrobiłaś?-spytał po chwili.
-Bo... nie Twoja sprawa. Co Cię to obchodzi?!
Nie wtrącaj się! Kocham Harry'ego, i co? Masz
coś do tego? Spadaj i odczep się od nas.
Wzięła pod ramie rannego i odeszła.
Ślizgon był w szoku. To, co usłyszał wcale
nie było powodem do śmiechu. Teraz już
wiedział, że Granger go nie kochała.
Czuł się głupio. -Jaki ja nawiny...-pomyślał.
***
Poszła z nim do skrzydła szpitalnego, gdzie
pani Pomfrey opatrzyła jego krwawiący nos.
Wracając z nim do dormitorium, długo myślała
nad tym, co nagadała Draconowi. Przecież nie
kochała Harry'ego, ale to samo padło z jej ust.
Szli przed siebie milcząc. Po chwili przyciągnął
ją do ściany i pocałował.
-Czemu nie powiedziałaś, że mnie kochasz?
-Och. Ukrywałam to, bo bałam się Twojej reakcji.
Ale teraz już wiesz...
-Wiesz...Ja też Cie kocham... Dotąd byłaś dla mnie
tylko przyjaciółką, ale nagle coś zmieniło moje stosunki
do Ciebie.-wyszeptał i uśmiechnął się.
-Rozumiem. Wracajmy do dormitorium.-wyszeptała.
Wcale nie była tym zadowolona. Jak mogła oszukiwać
jego i Malfoy'a. Ale akurat Harry na to nie zasłużył...
Wrócili trzymając się za ręce...
***