O...Nie, nie... Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie! xD
Czytajcie nowy dział
''BOHATEROWIE'' .
Udoskonaliłam go, dodałam nowe fotki i opisy! ;)
***
Wigilia. Dla wszystkich był to najcudowniejszy czas w roku.
Nie dla niego. Szukał pomocy. Bezskutecznie. Nie poddał
się mimo wszystkiego. Chciał ją uratować...Musiał !
Przez te dwa dni Świąt nie odpoczywał. Był poza
Hogwartem w poszukiwaniu pomocy dla ukochanej.
W końcu znalazł pomocną dłoń. Istnieje możliwość,
że brązowowłosa ma szansę, aby przeżyć. Czyżby?
***
Nie czuła magii Świąt. Nie była więc zadowolona.
Miała je spędzić szczęśliwie u boku ukochanego.
Nie było takiej możliwości. Leżała nadal w skrzydle
szpitalnym. Wiedziała, że nie da rady tego wytrwać.
Pogodziła się ze śmiercią już dawno. W końcu
chorowała potajemnie już drugi rok... Nagle drzwi
uchyliły się. Stała w nich drobna, smukła postać.
-Witaj Hermiono.-przemówiła zbliżając się ku niej.
-Kim Pan jest?-spytała niepewnie przyglądając się
mężczyźnie. Był chudy, o brązowych włosach i
pięknych niebieskich oczach. Usiadł obok niej.
-Nazywam się Gregory. Jestem tu w Twojej
sprawie. Szukasz dawcy, tak? No więc to ja
nim będę.-powiedział cicho uśmiechając się.
Brązowowłosa była w szoku. Taki młody, a chce
umrzeć, by ją uratować? O nie, nigdy w życiu...
-Ale dlaczego...?-zapytała czekając na odpowiedź.
-Nie powinno Cię to obchodzić. Ciekawość jest
pierwszym krokiem do piekła, moja droga.
Po tych słowach zamilkła ja dłuższą chwilę.
-Jak się tutaj znalazłeś? Draco Cię tutaj przysłał?
-Owszem. Hm. Spostrzegawcza jesteś.-rzekł.
-To kiedy ma się odbyć...-chciała się dowiedzieć,
lecz ten jej szybko przerwał, tak jakby miał na jej
każde pytanie przygotowane wcześniej odpowiedzi.
-Jak najszybciej. Jutro. Nie obawiaj się tego.
-Ah, rozumiem. A gdzie jest...
-Draco? W Hogwarcie. Przybył tu razem ze mną.
Ale chciałem chwilę z Tobą porozmawiać, tak na
osobności. W cztery oczy.-w tym momencie dłużej
spojrzał na nią. Hermiona zdenerwowana tym
odwróciła wzrok w zupełnie inną stronę...
-Na mnie już pora. Do zobaczenia.-wyszeptał.
Wstał i kierował się do drzwi wyjściowych. Przy nich
odwrócił się, by spojrzeć na dziewczynę. Uśmiechnął
się tajemniczo i już go nie było. Westchnęła.
***
Obudziła się następnego dnia z wielkim bólem
brzucha. Z trudem łapała oddech. Odkryła z siebie
kołdrę i spojrzała na podbrzusze. Na jego widok myślała,
że zemdleje. Było sine, spuchnięte i co gorsza okropne.
Po chwili krzyknęła, aż pani Pomfrey błyskawicznie zjawiła
się przy jej łóżku przerażona jej krzykiem.
-Co to jest?!-wrzasnęła przeraźliwie.
-Oh, kochanie. Nic takiego. Odpoczywaj. Już jesteś po
tym przeszczepie. Musisz odzyskać siły. Niewiadomo, czy
Twój organizm zaakceptuje nowy szpik.-tłumaczyła.
-Ale dlaczego to nie on jest taki jak ten brzuch?!
-Komplikacje przy operacji. A teraz odpocznij.-szepła
wychodząc z pomieszczenia. Brązowowłosa na myśl o tym,
że w jej ciele jest część innego człowieka, miała ochotę
zwymiotować. -Brzydzi mnie to... -myślała.
***
Święta minęły. Zbliżał się Nowy Rok...
Hermiona mogła już opuścić skrzydło szpitalne.
Miała problemy z poruszaniem się. Każdy krok
sprawiał jej potworny ból, z którym nie dawała sobie
rady. Wolała już umrzeć, niż to wszystko przechodzić.
Dotarła do dormitorium, gdzie czekał na nią Draco.
Na jej widok zerwał się z kanapy i delikatnie przytulił
ją do siebie. Pocałowali się. Usiedli przy kominku.
-Kim on był?-zapytała po jakimś czasie.
-Kto?-zdziwiony spojrzał na nią.
-Ten...Gregory.-wyszeptała. Z twarzy Ślizgona
znikł uśmiechł. Chwilę milczał, w końcu odpowiedział.
-Nie mogę Ci tego powiedzieć.
-Dlaczego? Chcę wiedzieć! Powiedz mi!
-Nie...
***
Przez kilka następnych dni grudnia, Hermiona
szukała samotnie w tajemnicy informacji na temat
tajemniczego mężczyzny. Przeszukała większość
książek w bibliotece. Wpadła na inny pomysł...
Stare Proroki Codzienne i Wieczorne! Tak...
Jeden po drugim analizowała każdy wątek.
Nic. Kolejny. Pusto. Jeszcze inny. Brak.
Zdenerwowała się, ale nie dała za wygraną.
W końcu spostrzegła na jednej ze stron starą
fotografię przypominającą tego człowieka.
Zaczęła czytać zawarty pod nią wątek...
GREGORY NASZYM KRÓLEM !
I znowu wygrał kolejny mecz!
Jesteśmy dumni z tego Ślizgona.
Szesnastoletni szukający,
jest świetnym graczem !
Miejmy nadzieję, że przyniesie
drużynie jeszcze kilka zwycięstw!
Trzymamy za niego kciuki !!!!
Gregory Malfoy niestety niedługo
kończy naukę w Hogwarcie. ''
-Co?! MALFOY?! -krzyknęła.-Nie!! To przecież
jakiś absurd. Niemożliwe. Czyżby on był...
bratem Dracona? To znaczy,że... to przez
moją chorobę Gregory musiał oddać życie?!
Jak mogłeś mi tego nie powiedzieć wcześniej,
Draco! Nie zgodziłabym się na to!!-po jej bladym
policzku spłynęła struga łez. Długo jeszcze nie
mogła dojść do siebie po tym, jak odkryła
tą szokującą dla niej informację... Wybiegła
z biblioteki zabierając ze sobą gazetę...
***
Draco siedział na schodach w lochach.
Myślał. Przeszkodziła mu w tym brązowowłosa.
-Co się stało? Dlaczego płaczesz?-zapytał.
-Był Twoim bratem!-krzyknęła pokazując mu
zdjęcie.-A Ty na to pozwoliłeś! Żeby umarł, tak?!
-Pozwól, że Ci wyjaśnię...
-Nie. Gdybym o tym wcześniej wiedziała, wolałabym
umrzeć. To on powinien żyć, a nie ja! On!!
-Hermiono...
-Nie, Draco! Masz mi powiedzieć! Dlaczego?!
-Chcieliśmy Cię ratować. On chciał pomóc...
-Równie dobrze by było, jakbym... jakbym zdechła!
Nie miałbyś już mnie! I byłby spokój!-krzyknęła
i z płaczem uciekła. Ślizgon był w szoku, po tym
jak wypowiedziała to wszystko. Zrozumiał, że nie
jest jej potrzebny. Na to wskazywało...
***