***
Następnego dnia brązowowłosa siedziała skulona w pokoju dziewcząt.
Myślała o wczorajszym.Harry nadal się do niej nie odzywał, odwracał
wzrok, gdy ta na niego spojrzała, udawał, że widzi ją pierwszy
raz na oczy.To ją bardzo zabolało.Przecież nie zrobiła nic złego.Czyżby?
Chciała z nim porozmawiać,ale tak na poważnie, ale on nawet nie dawał
jej dojść do słowa,gdy usiłowała wszystko dokładnie wytłumaczyć.
Wpadła na pomysł, jedyny jaki jej przyszedł do głowy-wzięła pergamin.
'' Harry!
Proszę porozmawiaj ze mną!
Wszystko sobie wyjaśnimy...
Nie chciałam, aby tak się stało.
Tak wyszło. Jest mi przykro i
chcę to naprawić. Spotkamy
się za godzinę w ogrodzie?
Hermiona. ''
Podała list sowie i kazała dostarczyć. Czekała na odpowiedź...
Nie sądziła, że ją w ogóle od niego dostanie. Aż w końcu.
Ptak przyleciał podając jej kawałek kartki. Rozłożyła ją.
''Cóż, niech Ci będzie.
Ale nie licz na to, że Ci wybaczę.
Tak więc w ogrodzie, nie zapomnij.
Harry. ''
Westchnęła. Ale z drugiej strony cieszyła się, że z nim
porozmawia. Ten rok w Hogwarcie jest dla niej tragiczny.
Śmierć Sylii, problemy z Draco i Harry'm, częste omdlenia,
złe samopoczucie. Ale wierzyła, że to się niedługo zmieni.
***
Ślizgon dokładnie odliczał minuty do końca Transmutacji.
Był znudzony wszystkim, chciał mieć chwilę wolnego.
Pogoda była do niczego, padał śnieg z deszczem,
wiał lekki wiatr. Zbliżała się chłodna zima i Święta.
Wigilię Bożego Narodzenia ma spędzać w Hogwarcie.
Tak postanowił-zostanie razem z Hermioną.
Lekcja dobiegła końca i wyszedł z klasy.
Szukał brązowowłosej. Chciał ją spytać, czy to, co się
między nimi dotychczas wydarzyło, oznacza, że są
ze sobą? I czy może ją nazywać swoją dziewczyną?
Przyspieszył kroku. Wiedział, gdzie ją być może teraz
znajdzie. Biblioteka. Nie było jej. Dormitorium. Pusto.
Opuścił szkołę w jej poszukiwaniu.
***
Chłopak stał przy wielkiej sosnie czekając na brązowowłosą.
Po chwili pojawiła się i stanęła obok niego. Nie wiedziała od
czego zacząć. Tak wiele tego było... W końcu odzyskała mowę.
-Przepraszam Cie, Harry. Ale dlaczego tak się zdenerwowałeś?
On tylko westchnął i popatrzał na nią jak na idiotkę.
-Czy ty niczego nie rozumiesz? Ty i Malfoy!-wykrztusił z siebie.
-I co z tego?-odparła i zrozumiała, że on jest chyba zazdrosny.
-To jest największy wróg prawie wszystkich uczniów! Nie dość, że
przychodzisz z nim na bal, to jeszcze się z nim całujesz po kątach!
-Wiem...-wyszeptała opuszczając głowę w dół.-Ale zrozum, że...
-Niby co? Że masz za chłopaka Malfoy'a ?!-krzyknął, a ją olśniło.
Przecież ona z nim nie chodzi ! No właśnie ! A więc...
-My ze sobą nie chodzimy. On mnie tylko pocieszył.-odparła.
Harry nie wierzył temu, co przed chwilą usłyszał.-Jak to?
-No normalnie. A to z balem, to nieporozumienie, a co do tego
pocałunku to przypadkiem tak jakoś i żałuję.-rzekła uśmiechając się.
-Teraz mi wierzysz? Wszystko jest w porządku?
-Tak. A już myślałem, ze was coś łączy...-westchnął i przytulił ją.
Brązowowłosa żałowała tego, co powiedziała, ale nie chciała stracić
swojego ukochanego przyjaciela, musiała coś wymyśleć...
***
Czesała samotnie swoje długie czarne włosy. Myślała o kimś.
Nie mogła przestać, ta osoba była dla niej wszystkim...
Kochała pewnego chłopaka-o kim nikt nie wiedział prócz niej.
Wstała i przyjrzała się sobie w brudnym lustrze. Chuda, o bladej
twarzy z natury, niebieskie oczy. Nie była najpiękniejsza, ani cudowna.
Była w sam raz, jak na dziewczynę. Przeszła kilka kroków i postanowiła
wziąść się w garść. Miała odwagę powiedzieć MU, to co do niego czuje.
Opuściła dormitorium i szukała go.
Dostrzegła go krążącego po ogrodzie.
-Cześć Draco. Możemy pogadać?-zapytała podchodząc do niego.
-Nie wiem. Nie mam czasu. Szukam Hermiony.-odpowiedział.
Gdy usłyszała to imię, zdenerwowała się.
Widać, że był mocno zakochany w brązowowłosej.
-Ale to zajmie chwilę. To dotyczy Twojej dziewczyny.-odparła tajemniczo.
-Jeśli jesteś tym zainteresowany, chodź ze mną.
Poszli w dwójkę w stronę jeziora i oparli się o najbliższe drzewo.
-Mów, co wiesz.-warknął rzucając do wody kamienie.-No...?
-Hermiona kocha Harry'ego!-wyrzuciła z siebie szybko. Nie żałowała.
-Co?!-Ślizgon odwrócił się do niej i patrzył na nią uważnie.
-No tak, widziałam jak się tulili i całowali. Tu niedaleko, w ogrodzie.
Jeszcze dziś. To straszne, wiem,że was coś łączyło.-wyszeptała
-Jak ona mogła...-wykrztusił z siebie opuszczając głowę w dół.
-Odegraj się. No wiesz, zemsta. Skoro ona chodzi z Potter'em,
Ty możesz na przykład...ze mną.-w tym momencie zerknął.
Według niego nie była aż tak zła. I zgodził się całując ją.
***
Brązowowłosa pożegnała się z Harry'm i spacerowała w ogrodzie.
Była zdziwiona, że nie widziała dziś Dracona. Poszła nad jezioro.
Chciała zobaczyć, jak zima pięknie je zmienia w lodowisko.
Przecisnęła się przez zamarznięte krzewy i ujrzała je.
I ku jej zdziwieniu, obok tuż przy jej ulubionym drzewie, zobaczyła
Katie Bell w objęciu Malfoy'a. Nie wiedziała, co robić. Stała chwilę
w tym samym miejscu, a po jej policzku popłynęła struga łez.
Zauważył ją. Oderwał się od dziewczyny. Hermiona uciekła.
-Gorzej być już nie może!-krzyczała biegnąc przed siebie.
Nie wiedziała, że wybrała niestety złą stronę. Zbliżała się do
Zakazanego Lasu. Słyszała coraz cichsze wołanie Dracona.
I jakiekolwiek odznaki życia. Nie zważała na nic. W myślach
gnębiło ją tylko jedno... coś najgorszego. Dlaczego jej najlepsza
przyjacióła tak zrobiła? Dobrze wiedziała, że Draco jest zajęty...
Upadła na ziemię. Z trudem powstała na obie nogi. Zdarła sobie
skórę na kolanie aż do krwi, spodnie były już zniszczone przez
wielkie rozdarcie. Nie przejęła się tym. Nie zatrzymała się...
***