Hermiona Granger
Brązowowłosą dziewczynę obudziły czyjeś głosy.
Otwierając oczy spostrzegła dwójkę przyjaciół,
którzy dyskutowali o meczu Qudditch'a.
-O, cześć Hermiono.-przywitał się Harry uśmiechając się.
-Hej... Która godzina?-spytała ziewając. Okryła się kołdrą.
-Długo spałaś. Późno. Szesnasta.-odparł Ron wyszczerzając do niej zęby.
Dziewczyna błyskawicznie zerwała się z łóżka i stanęła na obie nogi.
Kierowała się w stronę drzwi wyjściowych.
-Yyy... A Ty dokąd idziesz?-zapytał Harry wstając za ''uciekającą'' przyjaciółką.
-Wybaczcie, ale jutro jest bal i... kompletnie nie mam pojęcia w co się ubrać! - wyszeptała łapiąc za klamkę.
Harry poprosił ją na słówko.
-Możeposzłabyśnaniegozemną?-wykrztusił to z siebie tak
szybko, że nikt by go nie zrozumiał.
-Co? Możesz powtórzyć? Ale wolniej? Uprzejmie proszę.-powiedziała.
-Dobra. Pójdziesz ze mną na ten bal?-poprawił okulary.
-Przykro mi, ale już mnie ktoś zaprosił.-wyszeptała klepiąc go lekko po ramieniu... Uśmiechnęła się.
-Muszę lecieć.-rzekła wybiegając z pomieszczenia do dormitorium.
Draco Malfoy
Ślizgon leżał na kanapie wpatrując się w iskry z kominka.
Myślał tylko o pewnej dziewczynie, w której nadal był zakochany.
Te uczucie było tak wielkie, że nie mógł go zwalczyć.
Jednak wiedział, że nigdy nie będzie tak jak kiedyś.
Hermiona czuje do niego wstręt i nienawiść...
-Cholera ! Dlaczego posunąłem się tak daleko?!-krzyczał w myślach,
obwiniał sam siebie za to, co zrobił przed dwoma miesiącami.
-Teraz ona nigdy mi tego nie wybaczy... Ahh, Granger...
Gdybyś tylko wiedziała, że tego żałuję.
Zrobiłbym wszystko, by cofnąć czas, ale to niemożliwe.
Będę się starał, by to jakoś naprawić... Ale jak?-Malfoy wyszedł
z dormitorium i przechadzał się po szkolnych korytarzach...
-Kocham ją... Kocham!-mówił sam do siebie...
Hermiona Granger
Miała dość płaczu i łez. Postanowiła wziąść się za siebie.
Wyszła z dormitorium i szybkim krokiem z opuszczoną
głową w dół szła przez ciemny korytarz... Nie zwracała uwagi
na innych, nawet na wołającą ją niedaleko Ginny. Skręcając w
przeciwną stronę przypadkiem zderzyła się z kimś i upadła.
-Wybacz. Zapatrzyłem się.-powiedział Draco podając jej rękę.
Złapała ją i wstała. Ich spojrzenia na dłuższy czas się spotkały.
-Draco, ja...-chciała także przeprosić, lecz uciszył ją.
-Ciiiicho...-wyszeptał i musnął delikatnie jej wargi,
zagłębiając się w coraz namiętniejszym pocałunku.
Hermionie tego brakowało od tego czasu, tak za tym
tęskniła odkąd ich rozdzielono. Nagle przypomniała sobie,
że nie powinna tego robić i... oderwała się od niego...
-Przepraszam, nie powinienem...-powiedział.
-Nie przepraszaj. To nie Twoja wina.-szepła.
Tak bardzo chciała mu powiedzieć, że dalej jest w nim
zakochana, nawet po tym,co zrobił. Kochała go...
Milczeli. Wyrwała się z jego objęcia i uciekła z płaczem.
Draco Malfoy
Chłopak stał dalej na korytarzu, po tym jak jego ukochana
uciekła. Sam nie wiedział dlaczego doszło do tego pocałunku.
Chciał to zrobić już dawno, nie mógł się jednak odważyć...
I po jego bladym policzku spłynęła łza...
Jedna, szczera łza... z miłości do dziewczyny, z którą
już pewnie nigdy nie będzie... Przez jego głupotę...
Zacisnął pięść i wrócił do dormitorium. Położył się
na łóżku i myślał tylko o NIEJ. Na niczym innym nie
mógł się skupić. Tak bardzo chciał ją jeszcze raz zobaczyć...
Hermiona Granger
Biegła przed siebie płacząc...
Nie mogła złapać tchu, więc zwolniła.
Nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się
przed szkolnym jeziorem. Miała dosyć...
-Kocham go! I dlatego muszę to zrobić...-myślała.
Spojrzała w zachmurzone niebo i westchnęła...
Weszła na most i wolnym krokiem szła przed siebie.
Myślała tylko o jednym. Przeszła przez barierkę i spojrzała
w dół. Woda była brudna i zimna. Bez zastanowienia zamknęła
oczy i wskoczyła do lodowatego jeziora. I nie wypłynęła...
Draco Malfoy
-Powiem jej to ! Nie będę dłużej ukrywać mojego uczucia!
Odszukam ją i wszystko wyjaśnię.-myślał idąc korytarzem,
którym kilka minut temu pobiegła Granger. Nigdzie nie mógł
jej znaleźć. Dowiedział się od kogoś, że szła w stronę jeziora.
Dobiegł do mostu i do głowy przyszła mu jedna myśl...
-Nie... błagam! Oby tylko nie to!-krzyczał. Na barierce spostrzegł
kawałek materiału z jej bluzki. Wskoczył do wody.
Na dnie spostrzegł jej ciało. Złapał ją i wynurzył się.
Dopłynął do najbliższego brzegu i położył ją na trawie.
Nie dawała żadnych oznak życia... Nie oddychała...
-Hermiono! Nie rób mi tego ! Nie!-krzyczał. Przytulił się do
zimnego ciała i zaczął płakać... -Proszę, nie...-błagał...
Czy to KONIEC ? Draco nie zdążył ? Hermiona nie żyje?
Dlaczego postanowiła popełnić samobójstwo ? ...
C.D.N.